„Zima bez śniegu — lato bez chleba” — tak mówili w dawnych czasach.

Ciepła i bezśnieżna zima, która powstała na większości terytorium Ukrainy, dopóki nie wpłynęła na stan upraw ozimych. W kalendarzu — początek lutego, a zimy jako takiej nie było.

No na razie nie ma powodu martwić się o to: rośliny zimowe, które zasialiśmy na polach, mają południowe geny w swoim rodowodzie, co oznacza, że były w zwykłych warunkach dla siebie. Tak właśnie jest w przypadku, gdy środki ostrożności nie zostały podjęte na próżno, ponieważ do siewu wybraliśmy wysokowydajne i odporne na wyzwania odmiany pszenicy ozimej i rzepaku. Tak więc, w swojej genetyce, materiał do sadzenia był gotowy na taką Europejską zimę. Ciepła pogoda o tej porze roku dla tych odmian jest bezkrytyczna. Tak, a w grudniu – styczniu, a także w pierwszej połowie lutego, ozime rzadko giną.

Najbardziej krytycznym czasem dla upraw ozimych jest koniec lutego i marzec. Jeśli temperatury wahają się nieznacznie w tym czasie, to nie jest straszne. No jeśli mróz gwałtownie uderzy w warunkach braku pokrywy śnieżnej — ozime mogą polec. Jednak zimą w obecności pokrywy śnieżnej ozime mogą wytrzymać do 25 stopni mrozu.

Dlatego zbiory ozimych w 2020 roku to równanie z wieloma nieznanymi.

W tej chwili nie ma się czym martwić. Najważniejsze jest to, żeby w lutym i marcu nie nastąpiło gwałtowne ochłodzenie. I żeby obecna bezśnieżna zima nie pociągnęła za sobą suchego lata, jak to było w 2010 roku.

Z poważaniem, zespół GP „Agroliga”.